Jak no-code zmieni rynek programowania?
👩🏼‍💻

Jak no-code zmieni rynek programowania?

Czy no-code to kolejny buzzword z Doliny Krzemowej, czy coś, co rzeczywiście na zawsze zmieni rynek programowania? Ostatnio coraz głośniej o technologiach no-code i low-code i można powiedzieć, że tematy te weszły już na dobre do mainstreamu - TechCrunch znajduje niemal 5000 wyników na frazę no-code, pisze o nim Forbes, stawiając na pierwszym miejscu aktualnych, software-owych trendów, czy The Wired. Startupy budujące rozwiązania no-code to obecnie jedne z najlepiej dofinansowanych przez VC projektów.

technical skill required to create digital technology has dramatically decreased, marked by the rising popularity of so-called no-code platforms. Much as with auto mechanics and electricians, the ability to work with digital technology is increasingly becoming a midlevel skill - Harvard Business Review

Pytanie więc - is the hype real - jest o tyle zasadne, że jak zwykle na początku wszyscy o tym mówią, mało kto wie o co dokładnie chodzi. Tak było z big data, mobile first i innymi trendami, które dopiero przełożone na bardzo konkretny język korzyści znalazły zrozumienie w ekosystemie internetowych przedsiębiorców. Sęk w tym, że te osoby, które zrozumiały to wcześniej, zbudowały ogromną konkurencyjną przewagę, a reszta goni teraz za nimi w panice usiłując transformować swoje procesy.

Świat się dostosowuje...

Problem polega głównie na tym, że obecnie rozwiązania IT stały się niezwykle skomplikowane. Do stworzenia prostej strony czy aplikacji, potrzebne są całe zespoły IT, złożona architektura angażująca wiele rozwiązań i frameworków, które dodatkowo szybko się dezaktualizują. W rezultacie prosty MVP (testowa, pierwsza wersja rozwiązania czy produktu), angażuje bardzo często wiele osób, setki tysięcy złotych, a co gorsze, ciągnie się miesiącami. Dodatkowo, osoba spoza branży może mieć istotny ból głowy związany z tym, że nie wie, jakie rozwiązania powinna wybrać, czy rzeczywiście przedstawiona oferta jest sensowna a wybrane technologie - zasadne.

Jest to w szczególności problem dla nowo tworzonych projektów, zwłaszcza, gdy founder nie jest techniczny i generuje wręcz niemożliwą do przejścia barierę. Istniejące firmy jakoś funkcjonują w tym ekosystemie, godząc się na to, że rozwiązania IT są drogie a co za tym idzie wprowadzając minimalną ilość innowacji, co usprawiedliwione jest tym, że po prostu cały rynek działa na wydmuszkach. Nic więc dziwnego, że no-code wywodzi się ze środowiska startupowego, które ma bardzo ograniczone zasoby, zarówno jeśli chodzi o fundusze, jak i czas - bo nadrzędną zasadą dla startupów, które nie chcą umrzeć, jest po prostu move fast - szybkie iteracje i testowanie, które pozwala wyciągnąć istotne dla produktu wnioski. Tak powinno działać to też w bardziej rozwiniętych firmach, które po prostu... trochę się zasiedziały.

Czym jest no-code?

Jak to zwykle jest z nowymi trendami, no-code ma wiele definicji. Rozumienie tego terminu jako wytwarzanie oprogramowania bez kodu jest błędne. Pod spodem zawsze działa jakiś tam kod. W no-code jak najbardziej używa się kodu, ale mniej się koduje. Chodzi tu o wykorzystanie nowoczesnych narzędzi i technologii, które umożliwiają budowanie oprogramowania bez dużej technicznej wiedzy, z pomocą wizualnych interfejsów lub z ich wsparciem. Można powiedzieć, że prekursorem takich rozwiązań jest WordPress, gdzie osoby z niewielką wiedzą techniczną mogą stworzyć swojego bloga i łatwo dodawać posty czy dodatkowe funkcje przez wtyczki. Jednak sam WordPress nie jest w mojej ocenie dobrym przykładem nowoczesnego narzędzia no-code. Zawiera zbyt skomplikowany core, utrzymywany przez wiele lat i kompatybilny wstecznie, przez co stał się dość ciężki. Nowoczesne narzędzia no-code są lekkie i na ogół można raczej porównać je do jednej WordPress'owej wtyczki, która łatwo realizuje jedno wybrane zadanie.

Obecnie do szuflady no-code wkłada się wiele różnych rozwiązań. Stopień ich skomplikowania jest rozmaity, więc osobie spoza świata programistów trudno jest w ogóle zorientować się, w czym rzecz. Aby to uprościć, warto podzielić no-code na kilka podzbiorów narzędzi:

  • Pozwalających wykonać stronę WWW przez osoby bardzo początkujące - narzędzia jak Wix, Squarespace i podobne. Umożliwiają tworzenie prostych, statycznych stron jak produktowe landing page czy wizytówki firm. Każdy, nawet bez posiadania wiedzy z programowania i tworzenia stron może wyklikać taki projekt w wizualnym interfejsie.
  • Tworzenie aplikacji webowych przez osoby początkujące, ale z podstawami technologii web - czyli coś więcej, niż strona internetowa - weźmy na przykład blog, który w odróżnieniu do zwykłej wizytówki zawiera dynamiczne dane, pozwala dodawać wpisy etc. Przykładem rozwiązania, które to umożliwia jest Webflow. Inwestycja na początek to poznanie technologii Web oraz składni HTML i CSS - czyli max. kilka tygodni nauki. Można powiedzieć, że prekursorem tego trendu jest Wordpress, aczkolwiek obecnie nie uważam go za narzędzie typowo no-code przez dość złożoną architekturę, legacy code i to, że jest ciężki w używaniu w przeciwieństwie do nowoczesnych alternatyw.
  • Automatyzacje, które pozwalają wykorzystać istniejące narzędzia po to, aby rozbudować aplikację o nowe możliwości. Chodzi tutaj o połączenie różnych narzędzi ze sobą. Przykładowo, po co pisać kolejny system do mailingu, skoro wiele firm już napisało naprawdę dobrze działające rozwiązanie. Dzięki API - interfejsowi podobnemu do systemu komunikacji urządzeń w inteligentnym domu, możemy wykorzystać istniejące narzędzia do tego, aby rozbudować możliwości strony no-code, np. o listę mailową, przyjmowanie płatności i inne bardziej zaawansowane rozwiązania. Na ogół sprowadza się to do płacenia drobnego abonamentu za taką usługę i zintegrowanie jej z naszą witryną z pomocą API oraz wizualnego interfejsu, który na to pozwala - np. narzędzia jak Zapier.
  • Rozwiązania dla programistów. Chodzi o to, aby przyspieszyć development dla osób, które rozumieją technologie na niższym poziomie i potrafią programować. Jednocześnie, nie ma sensu programować samodzielnie i od podstaw wszystkiego - znów, można posiłkować się gotowymi systemami, które udostępniają API. Przykładowo, narzędzia wewnętrzne, które pozwolą obsłudze klienta portalu zmodyfikować bazę danych - przykładowo zresetować ręcznie hasło użytkownika, czy przypisać mu dostęp do produktu - mogą być przygotowane w technologiach low-code i narzędziu jak Retool - gdzie zapytania do bazy pisane są przez programistów, ale interfejs użytkownika jest wyklikiwany z gotowych komponentów jak formularze, przyciski i inne. Dzięki temu programiści nie tracą czasu na wymyślanie koła od nowa.

Dlaczego powinieneś się tym zainteresować?

Z kilku powodów, z których ważne już przytoczyłem. Chciałbym podkreślić, że TAK - powinieneś zainteresować się technologią no-code i jest to bez wątpienia przyszłość tego, jak będziemy pisać oprogramowanie. Korzystanie z no-code już teraz, w przypadku niektórych projektów jest szybsze, wygodniejsze, pozwala niezwykle sprawnie iterować (w porównaniu do „klasycznego programowania”) co obecnie jest niezwykle ważne w internecie. Dodatkowo, mało kto obecnie wdraża te rozwiązania, co może zagwarantować Ci na teraz szereg przewag konkurencyjnych. Ja sam już od lat wdrażam te rozwiązania w swoich internetowych projektach i obecnie generują dla mnie ogromne oszczędności czasu i pieniędzy.

Dla kogo jest no-code?

Kto zatem powinien zainteresować się technologią no-code? Znów, odpowiedź na to pytanie jest trudna. Dla mnie, no-code jest technologią przełomową dla dwóch typów osób:

  • Które w ogóle nie programują, często pracują w zupełnie innej branży, ale mają pomysł na usprawnienie jej przez technologię. Takie biznesowe możliwości istnieją na wielu polach, ale nie doczekały się realizacji przez blokadę w postaci trudnego dostępu do rynku IT. Teraz te osoby mogą z powodzeniem tworzyć swoje side-projekty czy biznesy, samodzielnie tworząc MVP.
  • Internetowi przedsiębiorcy, prowadzący swoje projekty, sklepy, rozwiązania SaaS i inne. Mogą oni w znaczny sposób uprościć wiele procesów, zaoszczędzić znaczne środki i zreorganizować zespół. Dla nich kluczowe są automatyzacje i API, które pozwoli wykorzystać istniejące narzędzia do prowadzenia na autopilocie sprzedaży, marketingu, billingu, obsługi klienta i wiele więcej!
  • Startupy - founderzy posiadający jakąś wiedzę techniczną, ale pracujący w oparciu o bardzo szybkie uczenie się, iterowanie i testowanie. Startupy na ogół operują w oparciu o finansowanie, które nie pozwala na zbudowanie solidnego zespołu programistów, ale też klasyczne techniki programowania nie dają im zwinności, której potrzebują.

Są też grupy osób, które mogą zyskać wiele na no-code, jednak nie jest to dla nich technologia przełomowa o tyle, że już jakoś radzą sobie z tego typu zadaniami i bardziej chodzi tu o optymalizację ich pracy. Są to:

  • Programiści, którzy wykorzystując narzędzia no-code mogą zdecydowanie przyspieszyć swoją pracę i oddawać projekty szybciej.
  • Członkowie zespołów, które chcą wprowadzać innowacje w swoich firmach i optymalizować pracę i zasoby, często pracujące w oparciu o lean framework.

Jak zacząć?

No-code nierozerwalnie związany jest z rozmaitymi narzędziami, które powinieneś poznać aby przekonać się, jakie możliwości oferuje. Zanim jednak na dobre zatracisz się w testowaniu rozmaitych technologii - jak zwykle, dobrze jest zbudować fundament wiedzy. Odpowiada on za 90% sukcesu i dobrego rozumienia rynku. Nie chodzi bowiem zawsze o wybór najbardziej gorącego narzędzia, a raczej o dobrą analizę potrzeb i wybranie odpowiedniego rozwiązania. W przestrzeni no-code, inaczej bowiem niż np. w oprogramowaniu graficznym (gdzie Adobe ma monopol) koegzystuje obecnie tysiące projektów, które należy zrozumieć i odpowiednio wykorzystać. Może dlatego na TechCrunch dziś znajdziesz headline No-code is the next Blockchain. Podobnie jak z tokenami krypto, należy przeprowadzić pewną fundamentalną analizę, zanim przystąpimy do działania.

Jako pierwszy krok, możesz obejrzeć moją prelekcję "Co i dlaczego automatyzować", wprowadzającą do automatyzacji i no-code:

Po drugie, zapraszam Cię do Newslettera na zautomatyzowani.pl, gdzie tworzymy materiały edukacyjne na temat no-code i automatyzacji, oraz planujemy Program, który będzie uczył Cię tych zagadnień od podstaw. Po zapisaniu na listę otrzymasz wiele przydatnych materiałów oraz niemal 100 inspiracji na automatyzacje.

Jeśli chcesz nauczyć się od podstaw, jak tworzyć strony internetowe, landing page a nawet całe systemy e-commerce bez kodowania, polecam Ci projekt niekoduj.pl, w ramach którego przeszkoliliśmy już kilkaset osób.

Poza tym, fundamenty techniczne zdobędziesz z tego kursu, w którym tłumaczę szczegółowo aspekty związane z API, co jest kluczowe do zrozumienia automatyzacji