Stare zasady w nowej grze
🔨

Stare zasady w nowej grze

Ten wpis możesz przesłuchać w wersji audio na Spotify

Już jakiś czas temu zauważyłem na przykładzie programistów, że wykonywanie swojej pracy nie jest wystarczające aby pozostać na bieżąco ze zmianami w branży. Bez aktywnej nauki nowości, wystarczyły dosłownie miesiące aby pozostać w tyle. Teraz sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, bo tempo rozwoju nieustannie wzrasta.

W pierwszej chwili może wydawać się że taka sytuacja dotyczy wyłącznie programistów i szczerze mówiąc przez pewien czas tak było. Sam jestem związany z branżą odkąd miałem 10 lat i przez te lata wyraźnie zauważyłem pewną rzecz.

Mianowicie nie ulega wątpliwości, że to technologia jest jedną z głównych - o ile nie główną - siłą napędową zmian. No a za technologią stoją programiści tworzący oprogramowanie i sprzęt. Zatem siłą rzeczy muszą pozostawać na bieżąco.

Sprytne rozwiązania nowych problemów

Jednocześnie taki wzrost tempa oraz poziomu złożoności wymaga opracowania nowych, często bardzo sprytnych rozwiązań. Przykładowo to w branży IT jako pierwszej, popularność zyskały kursy wideo, dzięki którym można zdobywać wiedzę szybciej niż w standardowym procesie edukacji. Nagle okazało się że nie trzeba posiadać dyplomu aby wykonywać określony zawód. Sam zresztą nie spędziłem ani jednego dnia na uczelni.

I podczas gdy wszystko to co powiedziałem brzmi logicznie, tzn. osoby będące w branży napędzającej zmiany, muszą znajdować nowsze i skuteczniejsze rozwiązania na problemy z którymi się zderzają, chociażby wspomniane zdobywanie wiedzy.

W tym wszystkim zauważyłem, że wypracowane rozwiązania, w związku ze swoją skutecznością, zaczynają przenikać do innych branż. Na początku do tych będących najbliżej technologii - np. designerów i marketerów a później dalej.

Oznacza to mniej więcej tyle że to, co dotyczy dziś programistów, dość szybko sięgnie pozostałych obszarów biznesu i życia codziennego. Polecam się nad tym chwilę zastanowić bo sama idea jest bardzo ciekawa i może nam podsunąć sporo interesujących pomysłów.

Zatem raz jeszcze: nie ulega wątpliwości to, że: wszystko zmienia się bardzo szybko a tempo jak dotąd nieustannie rośnie.

Stare zasady w nowej grze

Jak nie trudno sobie wyobrazić, nawet patrząc na ostatnie 10 lat, świat w którym żyjemy już teraz działa na innych zasadach niż kilka dekad temu. I wiesz jaki w tym problem? Że bardzo często wykorzystujemy stare zasady w zupełnie nowej grze, dziwiąc się że nie wszystko idzie po naszej myśli.

I teraz przykładowo jeszcze kilka lat temu stworzenie sklepu Internetowego wymagało inwestycji na poziomie od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Dziś wystarczy jeden weekend konfiguracji gotowej platformy i praktycznie zerowe nakłady finansowe. Oczywiście w niektórych przypadkach minimalna wiedza techniczna jest potrzebna ale nadal nie mówimy tutaj o całym zespole programistów i miesiącach developmentu.

I wiesz co? Pomimo tego, nadal spotykam osoby które wydają mnóstwo pieniędzy na biznes a w zasadzie pomysł który w żaden sposób nie został zweryfikowany. Ryzykownie. Ale tak właśnie wygląda próba grania w nową grę, w oparciu o stare zasady. W takiej sytuacji nie dziwi powiedzenie Grzegorza o tym że sięganie po automatyzację oraz nowoczesne narzędzia to wręcz nieuczciwa przewaga.

Idąc dalej, kolejnym przykładem jest zatrudnienie. Ostatnio rzuciła mi się w oczy informacja o kilkumilionowej rundzie inwestycyjnej na rozwój jednego z biznesów. W tym przypadku większość inwestycji miała zostać przeznaczona na wynagrodzenia zespołu i nie ma się co dziwić ponieważ w większości znanych mi firm tak to właśnie wygląda. I wiesz co? Nie mam z tym najmniejszego problemu.

Akurat może w tym przypadku jest inaczej - tego nie wiem - jednak bardzo często po zatrudnienie nowych pracowników sięga się w sytuacji gdy niezbędne jest wykonanie totalnie powtarzalnych, nudnych i nierozwijających elementów procesu. Takie coś nie służy nikomu. Może poza przedsiębiorcą który uważa że na tym zyskuje bo ma coś co określa jako "tanią siłę roboczą".

Ostatnim razem mówiłem o tym że w takiej konfiguracji tracą wszyscy bo pracodawca w rzeczywistości mógłby zaadresować problemy których nie warto automatyzować a pracownik zyskałby możliwość rozwoju swojej kariery.

I teraz ponownie jeżeli zestawimy to z osobą która rozwijając swój biznes wstrzymuje się z zatrudnieniem pracowników, opierając procesy o automatyzacje i sięga po rekrutację dopiero w chwili gdy rzeczywiście jest to kluczowe, nagle okazuje się że znowu zyskujemy tutaj ogromną przewagę. Przykładem takiej osoby jest David Hsu który rozwijając aplikację Retool, zatrudnił pierwszego pracownika przy przychodzie na poziomie miliona dolarów rocznie. I to w modelu abonamentowym.

Dźwignia bez pozwolenia

Oczywiście przykładów wykorzystania starych zasad w nowej grze jest znacznie więcej. Najbardziej zależy mi na tym aby zwrócić Twoją uwagę na ten problem. To może dać Ci wspomnianą już przewagę lub wręcz dać możliwości które normalnie byłyby poza Twoim zasięgiem. Według Navala Ravikanta jest to rodzaj dźwigni który nie wymaga pozwolenia, tzn. jest to dostępne dla praktycznie każdego w przeciwieństwie chociażby do posiadania dużego kapitału.

Niestety na ten moment znam bardzo mało źródeł, które mogłyby Ci powiedzieć więcej o tematach które poruszyłem. Z całą pewnością dobrym pomysłem jest dołączenie do społeczności IndieHackers oraz zapoznanie się z historiami ludzi takimi jak David Hsu czy Pieter Levels. Ten drugi nawet napisał książkę Makebook.io w której bardzo sensownie opisuje podejście do biznesu, grając na tych nowych zasadach.

Śmiało mogę polecić jeszcze jedną książkę o nazwie Getting Real, napisaną przez twórców Basecamp oraz kilku produktów które odniosły znaczący sukces. Nawet jeżeli nie tworzysz własnych produktów, znajdziesz tam mnóstwo wiedzy oraz przykłady nastawienia do biznesu, które pozwolą Ci lepiej odnaleźć się w otoczeniu szybkich zmian.

Jak niewiele trzeba by zrobić wiele?

Aby jeszcze bardziej rozpalić Twoją wyobraźnię, wspólnie z Grzegorzem uważamy że jeszcze za naszego życia będziemy świadkami powstania miliardowej firmy w pełni prowadzonej przez jedną osobę.

Natomiast kluczowe nie są tutaj wyniki finansowe tylko pozytywny wpływ jednostki na życie milionów ludzi. Nie wiem jak Ciebie ale w moim przypadku taka perspektywa po prostu podbija serce.

Podsumowując wydaje się że najlepszym sposobem na to aby odnaleźć się w tak szybko zmieniającym świecie jest po prostu unikanie próby grania w nową grę, wykorzystując stare zasady. A można to zmienić zadając właściwe pytania, pozostając ciekawym i otwartym na popełnianie błędów.

Jedną z dobrych wskazówek jest np. bycie podejrzliwym w sytuacji gdy podejmujemy jakieś działanie tylko dlatego "bo tak robią wszyscy". Przykładem mogą być płatne reklamy których jak dotąd nie wykorzystywaliśmy w zautomatyzowanych a mamy za sobą udane kampanie kilku mniejszych oraz dwóch większych produktów. Podeszliśmy do tematu po prostu inaczej z wielu powodów i jednocześnie przekonaliśmy się że to po prostu jest możliwe.

Built in Public & Open Startups

Ostatnią rzeczą która przychodzi mi do głowy jest obserwowanie w mediach społecznościowych osób zaangażowanych w ruch builtinpublic - czyli twórców biznesów, którzy transparentnie dzielą się swoimi wynikami finansowymi lub nawet prowadzą publiczny dziennik czy archiwum postępów rozwoju swojej firmy. Są to ludzie którzy nieustannie szukają sprytnych rozwiązań i nierzadko takie znajdują i dlatego mogą być dobrym źródłem inspiracji.